Rząd Stanów Zjednoczonych oskarżył firmę Apple o stosowanie nielegalnego monopolu związanego z ekosystemem w jej mobilnych urządzeniach – iPhone’ach i Apple Watchach.
Apple monopolistą? 5 punktów spornych
Zawierający 88 stron dokument opisuje działania twórców iPada, mające na celu uniemożliwić firmom trzecim dostanie się ze swoimi usługami na pokład urządzeń Apple. Gdy już się w nim znajdą, sposób w jaki jest zbudowany ekosystem Apple’a utrudnia lub wręcz uniemożliwia „wypięcie się” z niego bez utraty dostępu do wykorzystywanych funkcji.
Zarzuty wobec firmy Apple dotyczą 5 kwestii:
- Superaplikacje, szczególnie popularne w Azji. To aplikacje łączące w sobie wiele funkcjonalności, m. in. komunikator, płatności, wyszukiwarkę, zakupy, bankowość, bilety i inne. Apple ogranicza możliwość korzystania z nich w swoich urządzeniach m. in. w Stanach. Dlaczego? Bo wie, że łatwy dostęp do nich powoduje zmniejszenie ważności urządzenia wraz z jego ekosystemem. Jeśli użytkownik ma w jednej aplikacji większość niezbędnych rzeczy, to sama platforma nie ma już takiego znaczenia. To oznacza mniejsze przywiązanie do urządzenia, co z kolei pozwala łatwo z niego zrezygnować na rzecz innego, np. z Androidem.
- Usługi w chmurze, a dokładniej – granie w chmurze. Dzięki istnieniu dedykowanych, bardzo wydajnych serwerów, granie w najnowsze gry mobilne nie wymaga najmocniejszego sprzętu (np. smartfonów typu ASUS ROG lub Nubia Redmagic). Wystarczy przeciętna „słuchawka” z dostępem do owych serwerów, które za nią wykonują całą czarną robotę związaną z obliczeniami. Tak wygląda to w przypadku Androida, ale już nie iPhone’a. Apple, ponownie, albo wielce utrudnia, albo wręcz uniemożliwia twórcom gier oferowanie takiego rozwiązania na swoich urządzeniach.
- Zielone okienka, czyli okrojone działanie komunikatora iMessage – bez: kodowania transmisji, przesyłania dużych plików, reakcji czy znikających wiadomości. Apple’owska aplikacja do czatowania nie działa tak jak inne najpopularniejsze komunikatory (np. WhatsApp), które nie oferują zróżnicowanych funkcji w zależności od smartfona, na którym zostały zainstalowane.
- Inteligentne zegarki, czyli faworyzowanie iPhone’a w dostępie do Apple Watcha. Posiadanie droższego (od konkurencji) smartwatcha, który oferuje pełnię możliwości wyłącznie posiadaczom smartfonów tej samej marki. Przez to ludzie czują się uwiązani do jednego ekosystemu i niechętnie przesiadają się na inny (czytaj: na Androida lub Windowsa).
- Cyfrowe portfele, a raczej ich brak z powodu obwarowań w API aplikacji, które uniemożliwiają firmom trzecim tworzenie własnych sakiewek. Na co komu taki portfel, w którym pieniądze można tylko oglądać, ale nie wygodnie wydawać z powodu monopolu jednej aplikacji na dostęp do NFC?

Ile razy słyszeliście, że „zmieniłbym MacBooka/iPhone’a na inne urządzenie, ale stracę kompatybilność z resztą mojego sprzętu”? Sprzętu z logo Apple, oczywiście.
Oby walka rządu USA z Applem o przełamanie monopolu skończyła się tak samo, jak walka UE o port USB i nadchodząca o lepszą gwarancję.
Źródło: opracowanie własne.
