W kuluarach technologicznego świata wiele mówi się o pracy Apple nad następcami chipów M3. Kolejna generacja (Apple M4) – jak donoszą nieoficjalne informacje – ma skupiać się nie tyle na wyższej wydajności, ile na wsparciu AI.
W dużej mierze trudno się temu dziwić. Procesorami M4 zasilane mają być przede wszystkim komputery Mac. Już przed końcem tego roku powinniśmy spodziewać się zupełnie nowych iMaców i 14 oraz 16-calowych Macbooków Pro. Jeśli głębiej przeanalizujemy dotychczasowy proces wydawczy urządzeń Apple, to możemy wywnioskować, że do 2025 roku przyjdzie nam za to poczekać na 13-calowe i 15-calowe Macbooki Air.

Czemu Apple podjęło taką a nie inną decyzję? Po pierwsze – AI to już nie tylko globalny trend, ale technologie, w kierunku której zmierzają wszyscy giganci – i to nie tylko hardware’owi. Jednym z nich jest Microsoft, który Copilota Pro – swojego inteligentnego asystenta w wersji płatnej – zaimplementował w większości popularnych narzędzi biurowych (Excel, Word, PowerPoint itd.). Lepszy przykład i bezpośrednio powiązany z Apple? Proszę bardzo. To choćby Samsung, który swoje najnowsze urządzenia z serii Galaxy S24 sygnuje „erą AI”. Co ważne – sztuczna inteligencja na pokładzie to nie tylko marketing, ale funkcje, która w przypadku Galaxy S24 sprawdzają się świetnie np. przy usuwaniu niechcianych obiektów z tła.

27% spadek sprzedaży komputerów Mac to spora motywacja
Drugi powód do zapewne wyniki sprzedażowe komputerów Mac. Te – jak podają źródła – w ostatnim roku fiskalnym zanotowały spadek sprzedaży aż o 27%, a to nie mało. Warto zauważyć, że komputery Mac z procesorami M3 zostały wprowadzone na rynek w październiku 2023 roku. To właśnie one miały pomóc w zwiększeniu sprzedaży. Różnice wydajnościowe między układami M3 a M2 były jednak za małe, aby otworzyć kieszenie klientów.
Czy połączenie AI z nowymi Apple M4 podniesie sprzedaż? Z pewnością będzie to przełomowe dla samego Apple. Czy jednak będzie miało tak duże znaczenie dla użytkowników, aby zapłacili za nie – zapewne – wysoką cenę? Co do tego mamy większe wątpliwości.
Źródło: materiały własne, bloomberg.com, gsmarena.com.
