Mimo wypadnięcia z łask Google, Huawei nie zaczęło oferować użytkownikom uboższych funkcji, a jedynie odpowiedniki dobrze znanych jak Mapy czy Zdrowie. Istniały uzasadnione obawy, że po utracie dostępu do mobilnych produktów twórców Gmaila, smartfony chińskiego producenta przestaną cieszyć się popularnością. Na szczęście nic takiego się nie stało, a to za sprawą Androida (a raczej bazującej na nim modyfikacji o nazwie EMUI 13.1). Dzięki niej smartfony Huawei P60 pozostały kompatybilne z niemal wszystkimi aplikacjami na Androida.
Jak by tego było mało, model P60 wyróżnia się wysoką jakością optyki. Wyposażono go w aż 4 aparaty, które umożliwiają robienie zdjęć w najróżniejszych warunkach. W końcu z tego właśnie słyną wszystkie smartfony z rodziny Huawei P. Czy następcy będą równie udani? Wszystko wskazuje, że tak.
Huawei P70 i P70 Pro – co już wiadomo?
Z nieoficjalnych przecieków wynika, że Huawei szykuje się do premiery nie dwóch nowym modeli nowej generacji P, a trzech – P70, P70 Pro oraz P70 Art. Czy wszystkie trafią na rynki poza Chinami – tego dowiemy się na przełomie marca i kwietnia.

Huawei P70 i spółka mają się wyróżniać – nie inaczej – wzornictwem oraz możliwościami fotograficznymi. Najbardziej imponująco zapowiada się model P70 Art. Ma bowiem mieć znany z OPPO Find X6 Pro czujnik Sony IMX989 z 1-calową matrycą 50 Mpx i OIS. Przy pozostałych modelach wspomina się z kolei o OMNIVISION OV50H o rozdzielczości 50 Mpx i optyce 1/1,3″.
Nim uwiecznimy kadr, będziemy mogli go podejrzeć na ekranie OLED o przekątnej 6,7 cala i rozdzielczości 1,5 K. Smartfony mają działać pod opieką systemu HarmonyOS (w Chinach), a na zachodnich rynkach będzie to z pewnością wspomniana przeróbka Androida.

Ostatnia z ciekawostek, jakie krążą po sieci, mówi o baterii urządzeń z serii P70 o pojemności 5000 mAh.
Czy warto czekać na nowe smartfony Chińczyków?
Modele P70 zapowiadają się jako świetne urządzenia dla fanów fotografii, którzy nie wymagają od smartfona najmocniejszych podzespołów. Z drugiej strony – trudno być entuzjastą marki, która przez zawirowania z systemem operacyjnym może nie oferować sprzętu z tak sprawdzonym (i kompatybilnym) systemem, jakim jest oficjalny Android obecny w urządzeniach konkurentów.
Z dalszymi dywagacjami musimy poczekać do premiery – wtedy też poznamy przybliżoną cenę wszystkich modeli oraz ich dostępność na zachodnich rynkach.
Źródło: gizmochina.com, opracowanie własne.
